Musiałam dorosnąć do czerni

Musiałam dorosnąć do czerni

Musiałam dorosnąć, żeby zacząć nosić czarne rzeczy. Oczywiście, nie chodzi o to, że w dniu swoich osiemnastych urodzin postanowiłam zamienić wszystkie kolorowe ubrania na te ciemne. Miałam na myśli pewnego rodzaju modową dojrzałość. Kiedyś czerń kojarzyła mi się ze smutkiem, żałobą, czasem również z przesadzoną powagą. Teraz jednak jest dla mnie oznaką klasy, elegancji i dobrego smaku. Poza tym (podchodząc do tego w sposób totalnie praktyczny) pasuje dosłownie do wszystkiego. A no i zapomniałabym o najważniejszym – w czerni czuję się i wyglądam dobrze. To ważne, bo jestem dość krytyczna względem siebie i rzadko odnoszę takie wrażenie.

Aktualnie czarne rzeczy stanowią bazę mojej garderoby. Bazę niezwykle uniwersalną i ponadczasową. Najchętniej łączę je z pudrowym różem, każdym możliwym odcieniem lub szlachetnym złotem. To ostatnie dotyczy przede wszystkim dodatków – biżuterii, czy akcesoriów do włosów. Często wybieram też ubrania ozdabiane detalami w kolorze złota. Dlatego właśnie do mojej szafy trafił ten czarny komplet z Zary, który możecie oglądać na zdjęciach.

fot. Marta Chudek

 

A co z torebkami? Koniecznie czarne. Serio. Wszystkie torebki, które mam i kiedykolwiek miałam w swojej kolekcji były czarne (nie licząc ultra stylowego w moim przypadku okresu podstawówki i gimnazjum – wtedy w mojej szafie królowały te kolorowe i pokryte printami). Butów to nie dotyczy. Ich mam oczywiście znacznie więcej, ale akceptuje wszystkie poza tymi w czerwonym kolorze.

 

fot. Marta Chudek

 

fot. Marta Chudek
Zdjęcia: Marta Chudek
Komplet (dzianinowy top i spódnica): Zara
Botki: Stradivarius
Torebka: Mohito
Kolczyki: Lilou



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *